> Wspomnialem wczesniej o schr. pod Labskim Szczytem. Taka jedna anegdotka.
> Byla naprawde ladna pogoda, wiec ok. 21:30 wyszlismy sobie na zewnatrz
> poogladac widoki (tzn. przed schronisko). Piekny zachod Slonca, potem po
> kolei zapalaly sie swiatla w Szklarskiej i Jeleniej...
> Az w pewnym momencie (juz bylo calkiem ciemno - cos kolo 23:00, moze ciut
> wczesniej) wyszedl jakis gosc i wrzeszczy: 'Prosze do srodka, bo zaraz
> spuszczamy psy !'. No wiecie co...
> Nawiasem - jakies 20min pozniej wylaczyli agregat pradotworczy
(turbo-dezel)
Znam to z drugiej strony:
"Panowie wychodzicie??? To szybko idzcie, bo psy spuszczam."
Faktycznie po dwoch minutach juz bylo slychac hauhau za plecami. Ciekawe,
jak to sie ma do przepisow PN, ktore twierdza, ze psy mozna tylko na uwiezi
trzymac.
--
Pzdrw Qrczak
|